Strona główna > Drinki wstrząśnięte i zamieszane > Pety, marycha, pedofile i drzewa

Pety, marycha, pedofile i drzewa

Zgubiłem tę wiadomość, ale gdzieś tam ona się pęta w sieci. Jej autor zauważył, że Korze grozi za marychę – być może – prawie tyle samo lat pudła, co – też być może – szefowi Amber Gold. I gdzieś obok tej wiadomości była druga: otóż pewna kobieta kazała wyciąć drzewo połamane przez wichurę, ale że stało ono na jej działce i nie miała zezwolenia, wlepiono jej taką karę, że nie starczy na nią pieniędzy ze sprzedaży domu i całej działki.

Kobieta tłumaczyła wprawdzie, że nadłamane konary mogłyby w każdej chwili spaść i pozabijać przechodniów, ale pani od środowiska z dumą stwierdziła, że prawo jest surowe, jednak pełni rolę odstraszającą, więc dobre.

I wreszcie gdzieś mi mignęło info o pedofilu i zabójcy, który lada moment wyjdzie na wolność, bo kiedyś, na mocy amnestii hurtem zmieniono karę czapy na 25 lat, z bonusami „za dobre zachowanie” itp. Psychiatrzy zgodnie stwierdzili, że w przypadku tego gościa nie ma wątpliwości: znowu zabije i zgwałci, bo lubi.

Zakładam, że w każdym z tych przypadków zręczny prawnik potrafi udowodnić, że zastosowano (lub zastosuje się) literę prawa.

No ale jeśli to by miało wystarczyć, to przecież taniej, szybciej i prościej byłoby posadzić za stołami sędziowskimi komputery, które porównując słowa kluczowe w zeznaniach podsądnych z treścią Kodeksu Karnego, ferowałyby wyroki.

Co z tego, że za stołami siedzą teraz ludzie, skoro oni tak samo nie potrafią rozumieć, że w praktyce wymiaru sprawiedliwości liczą się nie tylko zimne litery, ale i duch praw?

Słusznie ktoś wytknie, że trudno by skład sędziowski wymierzając karę Korze oglądał się na wyrok w sprawie Amber Gold, z kolei sędziowie od Amber najpierw patrzyli ile dostała kobieta za ścięcie drzewa. I słusznie ktoś powie, że to nie sędziowie, lecz parlamentarzyści tworzą prawa w Polsce, jeśli zatem ktoś w tym prawnym bajzlu jest prawdziwie popaprany, to raczej ci ostatni.

Tak sobie rozmyślam o bladym świcie, choć bez sensu, bo wiadomo przecież, że to wszystko oczywiście wina Tuska i całej tej jego ferajny z PO.

*

Coś się kiedyś fajczyło w budynku, w którym mieszkam. Usłyszałem zamieszanie i tupoty za drzwiami, więc wyszedłem zobaczyć, co się dzieje. Trafiłem na liczną ekipę strażaków i policjantów. Zanim zdążyłem otworzyć gębę, policjant zapytał mnie, czy chcę dostać mandat? Patrzył na moją dłoń, więc też na nią spojrzałem i zobaczyłem, że mam w palcach dymiącego się papierosa. To u mnie naturalne jak bekanie, więc nie zauważyłem.

– Korytarz to miejsce publiczne! – pouczył mnie, więc wycofałem się do mojej mieszkaniowej reduty zatrzymując oddech i dym w płucach. Sąsiad obok na balkonie też jarał i pił piwo. Poczęstował puszką i wypiliśmy dbając, by puszki przypadkiem nie wystawić poza balkonowa barierkę. Bo może siły powietrzne uznałyby to za jawne naruszenie prawa na terytorium III RP i przysłałyby F-16…

Nie żebym się bał ostrzelania. Kulom to ja się nie kłaniam J Ale tu wokół rośnie wiele brzóz. Rozpieprzył by się któryś przy próbie podejścia i zamiast z ulgą zginąć z petem i piwem w łapach byłbym potem ciągany przed oblicze Macierewicza i wtedy naprawdę umarłbym, ale z niesmaku.

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: